Lin – łowiska, przynęty, zanęty, zestawy

Spośród wszystkich występujących u nas naturalnie gatunków ryb, lin budzi się z zimowego odrętwienia jako jeden z ostatnich. Dopiero, gdy wiosenne słońce ogrzeje wodę do około 10 stopni C, liny stopniowo zwiększają swoją aktywność. Zazwyczaj dzieje się to w kwietniu. Liny wędrują wtedy na płycizny, gdzie woda jest cieplejsza i zaczynają nadrabiać stracone zimą kalorie.

 

Kiedy na lina

Najlepsza pora żerowania linów to mniej więcej godzina przed świtem i godzina po. Kiedy słońce zaczyna mocniej świecić, liny chowają się zwykle w roślinach. W ciągu dnia najlepiej łowić w małych oczkach wśród roślin, do których dociera niewiele światła.

Drugi okres dobrych brań zaczyna się godzinę przed zmierzchem i trwa, aż do zapadnięcia ciemności. Rzadko zdarza się, że liny żerują w samo południe w palącym słońcu, ale się zdarza.

Wiosną, na dobre brania można liczyć w dni ciepłe po południu, kiedy woda się ogrzeje (zwłaszcza po zimnej nocy liny nie będą dobrze brały rano). Gdy gwałtownie spada temperatura lub wieje silny wiatr, liny uciekają z nawietrznych płycizn do głębszej wody. Najlepsze brania są przy wietrze umiarkowanym i zachmurzonym niebie.

 Liny

Linowa miejscówka

Do nęcenia wybieram „kanały” między kępami roślin oraz oczka między roślinnością. Są to naturalne miejsca żerowania linów. Zestawy umieszczam na skraju roślin. Raczej unikam łowienia w środku oczka. Jeżeli zbiornik jest mocno zarośnięty można wyczyścić dno z roślin grabiami. Czasem po takich zabiegach na brania trzeba jednak poczekać kilka dni. Nieraz lepiej jest łowić nad roślinami na spławik lub kulę wodną. Czasem w gęsto zarośniętych miejscach widać liny pływające nad kobiercami moczarki, czy wywłócznika.

W głębokich jeziorach łowię w okolicy trzcin lub grążeli oraz na otwartej wodzie, tam, gdzie dno jest muliste.

W lokalizacji linów pomogą też obserwacja wody. Powszechnie wiadomo, że sznury drobnych bąbelków zdradzają miejsca zerowania linów. Czasem smykać też charakterystyczne cmokanie oznaczające, że ryby zbierają ślimaki z trzcin itp.

 

Nęcenie

To trudny temat. Wędkarze dzielą się na dwie grupy – tych, którzy nęcą obficie i tych, którzy nęcą „symbolicznie” lub wcale.

Nęcenie obfite (powiedzmy od 0,5 kg) sprawdza się zazwyczaj w łowiskach głębokich (powyżej 2 m) pozbawionych roślinności, gdzie dno pokrywa warstwa mułu, w której żerują liny. Nęcę kilka łowisk, co najmniej 2.Czasem liny zaczynają wpływać w łowisku już po pierwszym dniu nęcenia. Innym razem trzeba na nie czekać kilka dni. Jeżeli jednak po 2-3 zasiadkach w danym miejscu nie ma brań, szukam innego, najlepiej oddalonego od tego, gdzie łowię obecnie.

Nęcenie delikatne lub brak nęcenia stosuje się głównie w łowiskach płytkich i gęsto porośniętych roślinnością. Obfite nęcenie takich miejsc jest zwykle zbędne ponieważ ryby już tam są i żerują. Ponieważ pobierają naturalny pokarm, na taki też je łowimy – robaki i ślimaki. Nęcenie takich miejsc może nawet odstraszać liny, ponieważ wyglądają nienaturalnie. Warto jednak spróbować nęcić delikatnie (200 – 500 g), ale przez dłuższy czas.

Polecam nęcenie luźnymi robakami i ziarnami. Zanęta spożywcza przyciąga dużo drobnicy, która tylko przeszkadza w łowieniu linów.

 

Przynęty

Numer jeden wielu wędkarzy to dżdżownice wykopane z ziemi oraz rosówki. Jeżeli nie przeszkadza drobnica to dorównują im białe robaki, a może nawet przewyższają. Warto wypróbować sztucznych białych robaków. Jeżeli zanęcimy przy tym prawdziwymi robakami ryby na pewno się nie zorientują i będą na nie dobrze brały, a przy tym drobnica ich nie obgryzie. Dodatkowo ich wyporność sprawia że ryby głębiej połykają przynętę. Sprawdzają się też przynęty roślinne – kukurydza, groch, łubin, pszenica i ziemniaki. Zwłaszcza jeżeli nimi nęcimy regularnie. Stawiam na ich naturalne aromaty. Ważne, żeby przynęty roślinne były dobrze ugotowane.

 

Brania linów

Chyba, żadna inna ryba nie ma tak szerokiego repertuaru sposobów brania przynęty jak lin. Zdarzają się, zdecydowane zatopienia spławika, niczym nie zapowiadane. Bywa, że brania prawie nie widać, spławik ledwie się przytapia lub wynurza. Czasem wydaje się, że to branie drobnicy, albo, że ryby uderzają w żyłkę. Czasem jednak, zacięcie takiego „pukania” powoduje mocne wygięcie się wędki.

Nie sposób opisać wszystkich rodzajów brań. Mam jednak zasadę. Przy pierwszym braniu, czekam do momentu, aż ryba chwyci przynętę zdecydowanie. Jeżeli to się nie stanie, i lin zostawi przynętę, przy kolejnym braniu zacinam, przy pierwszym mocniejszym ruchu spławika. Jeżeli to nie pomoże, zacinam nawet drobne puknięcia. Gdy wszystko zawiedzie polecam założyć cieńszy przypon i mniejszy haczyk.

Po zacięciu lin ucieka w zarośla, dlatego trzeba go na siłę zatrzymać. Nie zawsze się to jednak udaje. Czasem lin zaplątuje się w zielsko. Nie zawsze oznacza to przegraną walkę. Często czuć rybę na kiju (drgania). Watro zluzować żyłkę i poczekać. Często lin sam wypływa z zielska.

 

Zestaw

Tu też mamy dwie szkoły. Jedni wędkarze twierdzą, że trzeba stosować mocne żyłki minimum 0,20 mm, żeby nie dać rybie wejść w zarośla. Inni stosują żyłki w okolicy 0,14 mm bo uważają, że cieńsza żyłka daje więcej brań. Moim zdaniem oba poglądy są trafne. Cieńsza żyłka generalnie daje więcej brań i stosuję ją gdy łowię w miejscu pozbawionym roślin lub gdy roślin jest nie wiele. Nowoczesne żyłki naprawdę potrafią wytrzymać wiele. Dodatkowo, zrywy ryby amortyzuje wędka i hamulec kołowrotka. Jeżeli jednak ryby są naprawdę duże, a stanowisko zakrzaczone, wybieram grube żyłki (choć nigdy nie musiałem używać grubszej niż 0,18 mm).

Wiosną łowię na spławik na płytkiej wodzie dość blisko brzegu. Latem można spróbować na głębszej wodzie na methodę lub feeder.

b

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *