Podnoszony spławik – jak i kiedy go używać?

Technika podnoszonego spławika, była niegdyś często stosowana. Dziś jest nieco mniej popularna, ale wciąż ma swoich zwolenników. Myślę, że można za jej pomocą osiągnąć bardzo dobre wyniki, ale pod warunkiem, że się ją właściwie stosuje.

 

Kiedy?

Technika ta sprawdza się w selektywnym łowieniu większych ryby – linów, karasi, karpi itp. w wodach stojących, dość blisko brzegu, raczej na większe przynęty.

 14 maja 2009, 18.35.32; 29 cm, 0,31 kg

Zalety

  • bardzo prostoty zestaw

  • dobrze widoczne brania

  • brak konieczności bardzo dokładnego ustawienia gruntu

  • przy napiętym zestawie (patrz – „łowienie”) żyłka odchodzi od obciążenia pod ostrym kątem w stronę spławika. Dzięki temu mniej ryb płoszy się obcierając o żyłkę, a wędkarz ma mniej fałszywych brań (spowodowanych obieraniem ryb o żyłkę)

 

Wady

  • znajduje zastosowanie jedynie przy łowieniu dość blisko brzegu (do kilkunastu metrów)

  • wędka musi spoczywać nieruchomo na podpórkach (jeżeli napinamy żyłkę by zatopić spławik patrz – „łowienie”)

  • brania drobnicy powodujące przesunięcie obciążenia sprawiają, że spławik po wynurzeniu się nie wraca do pierwotnej pozycji (czasem kładzie się na wodzie, lub wystaje w połowie)

 

Sprzęt i zestaw

Najważniejszym elementem zestawu jest spławik. Stosuje się proste wagglery bez korpusu. Tradycyjnie z pawiego pióra ale tak naprawdę materiał nie ma znaczenia. Ważna jest jego gramatura. Zwykle będzie to między 0,5 g, a 1,5 g. Im mniejsza gramatura tym lepiej. Spławik mocujemy do żyłki by był nieruchomy. Można użyć gumki naciągniętej na niego lub stoperów, ale nie ciężarków. Całe obciążenie ma znajdować się na dnie.

Spławik wyważa się tak by z wody wystawały tylko milimetry antenki. Obciążenie powinno być o około około 10% większe od wyporności spławika (np. spławik 1g obciążamy śrucinami 1,1 g). Dzięki temu zawsze wiemy, że przynęta leży na dnie. Zwykle stosuje się jeden większy ciężarek, ale moim zdaniem lepiej użyć 3 lub 4 mniejszych skupionych jeden po drugim bez odstępów (np., zamiast ciężarka 1 g użyć 4 ciężarków 0,25 g). To przeciwdziała splątaniom, a do tego ryba nie podnosi całego obciążenia naraz, tylko robi to stopniowo.

W tej metodzie nie stosuje się przyponów. Haczyk wiąże się bezpośrednio do żyłki. Spore znaczenie ma odległość między haczykiem, a obciążeniem. Z jednej strony im mniejsza odległość pomiędzy obciążeniem, a haczykiem tym szybciej i wyraźniej widać branie. Jeżeli bowiem obciążenie jest blisko haczyka to w momencie brania spławik pionowo wyskoczy z wody. Z drugiej jednak strony taki zestaw będzie mniej delikatny, a żerująca w pobliżu przynęty ryba może otrzeć się o żyłkę i spowodować fałszywe branie, a do tego przesunąć zestaw. Zwykle odstęp między hakiem, a obciążeniem ustawia się między 10 a 20 cm.

Ponieważ używamy lekkiego zestawu na szpuli kołowrotka powinno być dużo żyłki. Pomoże to uzyskać dalsze rzuty. W tym samym celu przyda się długa wędka. Powinna mieć dużo przelotek, żeby pozwalała płynnie zarzucać lekkim zestawem np. odległościówka. Powinniśmy zabrać ze sobą też odrobinę płynu do naczyń by odtłuścić żyłkę. Wiatr łatwo może przesuwać lekki zestaw, a odtłuszczenie pomoże zatopić żyłkę.

 

Łowienie

Jeżeli znam w przybliżeniu głębokość łowiska ustawiam grunt tak, żeby był nieco większy niż ta głębokość. Zarzucam zestaw w upatrzone miejsce, odkładam wędkę na podpórki i naciągam żyłkę, aż spławik zatopi się do antenki. Kiedy ryba podniesie przynętę, a właściwie obciążenie, spławik „wyskoczy” z wody. Mimo dość dużego obciążenia przy samym spławiku ryba nie czuje w pełni jego oporu, bo częściowo „podnosi” je sam spławik (jego wyporność). Ryba odczuwa głównie to nadmiarowe 10% obciążenia.

 Podnoszony spławik

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *